<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?><rss version="2.0">
	<channel>
	<title>Linux.pl - BLOG</title>
	<link>http://blog.linux.pl</link>
	<description>Linux.pl - BLOG</description>
	<language>pl</language>
	<copyright>Copyright 2003-2007</copyright>
	<lastBuildDate>Wed, 10 Mar 2010 00:02:04 +0100</lastBuildDate>
	<generator>Linux.pl engine</generator>
	<docs>http://blogs.law.harvard.edu/tech/rss</docs>
	<webMaster>arek@linux.pl</webMaster>
	<image>
	<title>Blog</title>
	<url>http://blog.linux.pl/images/logo_rss.gif</url>
	<link>http://blog.linux.pl</link>
	<description>Blog</description>
	<width>130</width>
	<height>44</height>
	</image>
			<item>
				<title>Przerwa techniczna w działaniu serwera</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5668.html</link>
				<description> Informujemy, że dzisiaj - w godzinach od 22.30 do 7.30 dnia następnego serwer, na którym pracuje Linux.pl będzie wyłączony. Spowodowane jest to koniecznością przeniesienia maszyny do innej serwerowni, a co za tym idzie odłączenia serwera. W związku z tym niedostępna będzie strona, a również serwer jabbera. Hostowane przez nas strony znajdują się na innym serwerze, tak więc będą dostępne cały czas. 
 Za powstałe utrudnienia przepraszamy! </description>
				<category></category>
				<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 12:39:59 +0100</pubDate>
				<author>Arkadiusz Bednarczyk &lt;arek@linux.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5668.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5668.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>O niewinności słów kilka</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5651.html</link>
				<description>   
 Powyższy obrazek powinien mówić sam za siebie. Wśród wielu absurdalnych zobowiązań licencyjnych, ten okazało się jednym z najśmieszniejszych. 
   
 Uważacie, że warto komentować? </description>
				<category></category>
				<pubDate>Wed, 17 Feb 2010 14:58:08 +0100</pubDate>
				<author>  &lt;slawek@lach.art.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5651.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5651.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>MC: szybkie przełączanie sortowania i coś jeszcze.</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5644.html</link>
				<description> Kilk na kolumnę i sortujemy według jej zawartości, a gdy już posortowane, odwracamy porządek wyświetlania. Skoro to tak naturalna i dawno przyjęta praktyka, to dlaczego w Midnight Commanderze nie było jej jeszcze do niedawna? Tego nie wiem i tego też nie szukałem. 
 Znalazłem to przy okazji któregoś z kolei szukania, jak sortować kombinacją klawiszy. Robienie tego w kilku krokach za pomocą menu było dość wkurzające. 
 Wygląda na to, że całkiem niedawno obie te możliwości doszły do MC: 
 http://www.midnight-commander.org/ticket/397 
 Nie czytałem większości historii tej łaty, sprawdziłem tylko w debianowej wersji 4.7.0.1-1. Według podpowiedzi, stworzyłem plik ~/.mc/mc.keymap opisujący te kilka kombinacji (mówi sam za siebie): 
 [panel]
PanelSelectSortOrder= alt-w
PanelToggleSortOrderPrev=alt-e
PanelToggleSortOrderNext=alt-d  
 Pierwsza i trzecia kombinacja działa jak trzeba. Alt-e daje mi okno wyboru strony kodowej. Wg kolejności źródeł mapowania klawiszy (opisanej w  man mc ) żadne wczesniejsze źródło (zmienna czy wpis w pliku) nie przypisuje żadnej akcji dla Alt-e, ale to nie problem, bo można znaleźć inny skrót. Zresztą, przy trzech elementach panelu wystarczy ruch w jedną stronę. 
 W lewym górnym rogu panelu pojawia się oznaczenie sortowania składające się z dwóch znaków. Drugi to najwyraźniej pierwsza litera nazwy ( n ame,  s ize,  m odify, ...), pierwszy (apostrof lub przecinek) określa porządek sortowania. 
 Przy okazji, łata dodaje niepozorny (bo oznaczony kropką, umieszczony u góry po prawej stronie każdego panelu) przycisk do przełączania widoczności ukrytych plików. Czy są to standardowo pliki o nazwach zaczynających się od kropki, czy też można definiować samemu, co kryjemy w mc - nie sprawdzałem. 
 Niektóre z tych wizualnych oznaczeń można zmienić, używając skórek, które też sa nowością w MC. </description>
				<category></category>
				<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 00:19:41 +0100</pubDate>
				<author>Tomasz Nowiński &lt;arctgx@mat.uni.torun.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5644.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5644.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>Wzrost kradzieży konsol.</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5599.html</link>
				<description> Ciekawym zjawiskiem jest zaobserwowany w USA(jedynie w nim) wzrost kradzieży konsol. Osobiście sądzę, iż jest to spowodowane tamtejżym prawem, które mocno ogranicza zakres posiadania przez konsumenta takich rzeczy. Łatwiej i wygodniej staje się taką rzecz ukraść niż kupować, a następnie np. modować. 
 Domniemywam, iż konsole takie są następnie opychane na czarnym rynku od razu z założonymi przeróbkami sprzętowymi, które są na ternie USA nielegalne(tam prawie wszystko jest zdelegalizowane). Modując konsole ciąży na nas większa odpowiedzialność niż sprzedając już przerobione konsole. 
 Podobna sytuacja już kiedyś miała miejsce na terenie USA, gdzie delegalizacja możliwości wyprodukowania własnego sprzętu do odtwarzania nagrań filmowych, jak i sprzętu do produkcji nagrań sprzętowych pociągnęła za sobą podobne konsekwencje. Ludzie w obawie przed konsekwencjami za wyprodukowanie własnego osprzętu, zaczęli okradać kina i studia filmowe. Tak kradziony sprzęt często służył do tworzenia amatorskich nagrań(w ten sposób powstało Hollywood, jednak nie zamierzam tutaj omawiać pełnej historii jego powstania). 
 Na pierwszym XBoksie ludzie chwalili, że pod ten sprzęt można tworzyć własne aplikacje(ludzie mieli dostęp do wielu bardzo dobrych, lecz amatorskich aplikacji). Kiedy Microsoft ukrucił ten proceder, to wielu ludzi przerzuciło się na PS3. Niestety zakaz umożliwania ludziom odtwarzania własnych aplikacji, a także odtwarzania kopii zapasowych(de facto często są to bezprawnie pozyskane kopie) może doprowadził do tego stanu. Kradziony sprzęt z przeróbkami wychodzi taniej niż sprzęt konsumenta + przeróbki. Dodatkowo odpada konieczność poniesienia kosztów uszkodzenia konsoli(i strach przed tym). 
   
 Czy więc zaostrzenie prawa, które odbiera nam naszą własność(w tym momencie legalnie zakupiony sprzęt), z powodu zawartego tam przez producenta oprogramowania, może być przyczyną większej ilości kradzieży? Mam nadzieję, że będzie to powodem do reflekcji. 
 PS: Wpis miał być znacznie krótszy, lecz wyszło, jak zwykle. Na pewno zdajecie sobie sprawę, iż sam do końca w to nie wierzę. Jednak zastosowałem tutaj pewną analogię do fak&#359;ów historycznych(jeszcze nie szukałem żadnych dowodów, lecz narazie jest to moje gdybanie). Wpis ma być dyskusyjny - prosze o dyskusję. </description>
				<category></category>
				<pubDate>Thu, 17 Dec 2009 17:57:45 +0100</pubDate>
				<author>  &lt;slawek@lach.art.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5599.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5599.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>Infekcja pamięci AwesomeBar.</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5593.html</link>
				<description>   
 Pewnie mało kto z nas się domyśla, lecz nasz powszechnie szanowany system operacyjny Linux(SIC!) jest tak samo podadny na zagrożenia. Istotnym elementem jest tzw. infekcja AwesomeBar-a Firefoksa. 
   
 Możemy zlecić przeglądarce weyświetlenie utworzonej przez nas strony, jeżeli użytkownik poda daną frazę do AwesomeBar-a. Scenariusz ataku jest bardzo prosty: 
 
 Znajdujemy na chwilę opuszczony komputer z włączonym Firefoksem.  
 W polu adresu wpisujemy data:text/plain, [treść] 
 Zatwierdzamy enterem 
 Zamykamy kartę 
 
 Teraz możemy się cieszyć zainfekowaną przeglądarką ;-) . 
 Prosty przykład tekstu do przekazania: 
  data:text/html,
    &ltbody>
 Najlepsza oferta 
 Kup mi to ... 
 XYZ 
    
 Inny przykład: 
  data:text/html,
    &ltbody>     Najlepsze systemy informatyczne 
  Tylko z  Redmont!         
 Każdemu życzę udanych żartów ;-) . 
   
 Zapomniałem dodać, iż atak jest w teorii bardzo niebezpieczny, gdyż wprowadzony kod zostaje wykonany przez lokalną aplikację z systemu użytkownika. </description>
				<category></category>
				<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 18:38:59 +0100</pubDate>
				<author>  &lt;slawek@lach.art.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5593.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5593.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>Co piszczy wśród biedronek.</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5591.html</link>
				<description>  http://404.g-net.pl/?p=1412  
 Niejaki blogger opublikował wpis odnośnie wirusów na Linuksa. W swoim wpisie opisuje, iż przeczy stereotypom. Tymczasem potwierdza to, czemu samemu niby przeczy. 
 Nikt nigdy nie twierdził, że złośliwe oprogramowanie nie może usunąć plików użytkownika. Każdy natomiast mówił, że co zrobi Juzio nie zaszkodzi Madzi. W przypadku popularnej platformy (w domyślnej konfiguracji) tak nie jest. 
 W dodatku, to na Linuksie dziala mnóstwo złoźliwego oprogramowania - od rootkitów po konie trojańskie. Tyle tylko, że komputery z Linuksem są infekowane na zamówienie. Niekiedy nawet powstaje program po to, by sparaliżowac pracę w jakiejś instytucji. 
 Jedynie o tym z sensem pisał wspomniany wyżej blogger (zobaczcie link powyżej). 
 Aha. Kto sobie wymyślił, że wszelkie złośliwe oprogramowanie, to wirus komputerowy? Jeżeli jakiś program się nie powiela (infekuje dobre pliki), to trudno (stosując analogię do biologii) go nazwać wirusem. 
   
 Uważam, że wpis was zainteresuje (pomijając wszelkie chyba świadome pisanie nieprawdy przez bloggera). </description>
				<category></category>
				<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 22:10:02 +0100</pubDate>
				<author>  &lt;slawek@lach.art.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5591.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5591.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>Server: Pentium3 vs Athlon (Argon)</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5586.html</link>
				<description> Dwa lata temu po raz pierwszy postawiłem domowy serwer.
Głównym powodem dla, którego to zrobiłem, była konieczność rozdziału łącza na dwa komputery. Postawiłem na nim MASQUERADE/IPtables - podział łącza oraz firewall. 
 Pierwsza wersja była postawiona na shorewall. Już po tygodniu przestałem korzystać z shorewall, ponieważ był za wolny, a ja miałem ponad 83 tysiące reguł dla samego BlackList (sic!). Napisałem skrypt typu init (mieszczący się w '/etc/init.d/' który włączał forwarding oraz firewall'a. 
 Po tygodniu używania tego serwera/routera stwiedziłem, że łącze jest straszliwie powolne! 
 Postawiłem, więc tam DNS (bind+nscd) oraz proxy (duże - 20GiB z maskymalnym rozmiarem pliku 100MiB). Po tej operacji internet bardzo przyśpieszył (nie licząć pierwszego obejrzenia strony). Na ten przykład nasza-klasa.pl - prawie każdy wie jak długo się ładowała 2 lata temu! Przed założeniem proxy - 3-5 minut albo nawet wcale. Po założeniu proxy - 10 sekund (sic!) albo wcale jak nasza-klasa.pl była zbyt obciążona. 
 Niestatety łącze było ultra niestabilne i miałem problem z ściągnieciem obrazów Debiana (4.0 na CD), więc przestawiłem proxy do 700MiB i ściągnąłem wszystko. Po tym wypaliłem obrazy i je skasowałem. Lecz okazało się, że kilka płyt było drapniętych zaraz po wypaleniu (kot po nich przeszedł), więc musiałem ściągać drugi raz. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem magiczne 12000KiB/s. To przecież nie ma w polsce takiego łącza! 
 I właśnie doszedłem do sedna sprawy - niestety mój serwer uległ zniszczeniu (kompletnemu - dysk spalony, płyta główna spalona).
Poprzedni server:
MSI MS6167
AMD Athlon 650MHz model 2 - Argon
320MiB PC100 RAM
dysk - 2,5" 30GB 5400RPMS Hitachi.
Nowy server:
DELL OptiPlex GX50
Pentium3 1GHZ
256MiB PC133 RAM
Seagate 3.5" 20GB 5400RPMS
Dysk w nowym serwerze nie zawiera bad-blocków (w poprzednim miał), jest szybszy (w końcu 3.5" zamiast 2.5").
Za to wydajność proxy - żadna - na razie max osiągnąłem 1850KiB/s
Raczej śmieszne? prawda? </description>
				<category></category>
				<pubDate>Sun, 06 Dec 2009 00:07:38 +0100</pubDate>
				<author>  &lt;wizard.number.next@gmail.com&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5586.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5586.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>Zrozumieć użytkowników Windows</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5585.html</link>
				<description> Prezentuję pewien krótki wpis związany z moimi ostatnimi przeżyciami/problemami związanych z Linuksem, gdyż mają one odzwierciedlenie w powszechnej niechęci użytkowników Windows do systemów operacyjnych. 
 Otóż stało się! Parę dni temu zaktualizowałem system do nowszej wersji, zmieniając tym samym śrdowosiko graficzne. Do tej pory korzystałem z Evolution i Pidgina. Jestem wysoce zaciekawiony i zachwycony nowinkami wprowadzonymi do KDE4. Problem polega na... migracji danych i przywiązaniach. Zamiast korzystać z KMail i Kopete, korzystam nadal z Evolution i Pidgin-a. Co ciekawe, to nie chce mi się tych aplikacji testować, mimo zaciekawienia nimi. Po prostu nie uważam, by trzymanie moich listów/komunikatów w dwóch różnych miejscach miało jakkikolwiek sens. 
   
 Problemem jest migracja, lecz pewnie również przyzwyczajenia. Całe szczęście, to nie te czasy, gdzie złożenie sobie środowiska graficznego z elementów dostępnych pod różnymi, nie opartymi o ten sam zestaw bibiliotek, komponentów oznacza spadek wydajności. Wiem, że skoro jest zainteresowany informatyką, powinnem sam starać się z problemem przeniesienia danych poradzić, jednak uważam, że kosztów i problemów nie mogę przewidzieć. 
   
 Jaki jest tego morał? Uzależniamy się również od swoich programów/aplikacji. Kiedy zaczynałem przygodę z Linuksem(powinno iść na początek wpisu), to sobie obiecałem, że zawsze będę mieć dwa systemy na dysku - produkcyjny i do zabawy. Rodzinka jednak mi to wybiła z głowy. Efekty widać od razu. Dodatkowo, to mam coraz większe problemy z posługiwaniem się Windows. Jeżeli ktoś ma takie same spostrzeżenia, to proszę o umieszczenie tego w komentarzu. Od jakich aplikacji ty się uzależniłeś, że wiedząc, iż migracja byłaby korzystana, strach przed nią zmusza Cię do pozostania w tyle? Może jest to WINE? 
   </description>
				<category></category>
				<pubDate>Fri, 04 Dec 2009 20:15:29 +0100</pubDate>
				<author>  &lt;slawek@lach.art.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5585.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5585.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>Aktualizacja miniaturek EXIF w plikach JPEG.</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5583.html</link>
				<description> Ostatnio zauważyłem, że miniatury niektórych obrazków zawarte w EXIF pozostawały nie obrócone mimo obrotu zdjęcia. Nie wiem, dlaczego tak się stało, nie potrafiłem odtworzyć tej sytuacji (pamięć podręczna wyczyszczona w Geeqie i Gwenview, obrót na podstawie orientacji EXIF wyłączony w Geegie, orientacje wszędzie "góra-lewy" - aparat chyba nie potrafił sam ich ustawiać). Pozostało mi odświeżyć miniaturki. 
 Po chwili szukania poleceń związanych z EXIF ( apt-cache search exif  w Debianie )  i przeglądu odpowiadających im manuali, znalazłem 
 exiftran -ig plik.jpeg 
 Zamiast pojedynczego pliku można dać od razu więcej: wprost lub korzystając np. z powłokowego rozwijania nazw plików (choćby  *.{JPG,jpg} ). Można też zaprząc polecenie  find.  
 
  Żadne tam odkrycie, ale, póki co, mam ochotę skorzystać z tego bloga do gromadzenia takich drobiazgów. Może komuś przyda się to, może mi samemu zdarzy się w razie zapomnienia sięgnąć prędzej tu niż do manuali i wyszukiwarek. Jak dotąd, niektóre z takich notatek lądowały w papierowym notatniku. Do niektórych z nich wracam wielokrotnie.  
  A może ktoś wytknie mi bezsens działania, co też może być cenne :)  </description>
				<category></category>
				<pubDate>Wed, 02 Dec 2009 03:38:49 +0100</pubDate>
				<author>Tomasz Nowiński &lt;arctgx@mat.uni.torun.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5583.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5583.html#comments</comments>
			</item>
			<item>
				<title>Od jutra TP blokuje port 25 - używamy 587 lub 465</title>
				<link>http://blog.linux.pl/post-5577.html</link>
				<description> Zgodnie z zapowiedziami od jutra użytkownicy łącz TP będą mieli zablokowany port 25 (wykorzystywany do komunikacji z SMTP) - pozwoli to rzekomo zmniejszyć ilość spamu oraz wirusów. W związku z tym informujemy wszystkich posiadaczy kont pocztowych na serwerze Linux.pl o włączeniu portów 587 i 465. </description>
				<category></category>
				<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 11:29:50 +0100</pubDate>
				<author>Arkadiusz Bednarczyk &lt;arek@linux.pl&gt;</author>
				<guid>http://blog.linux.pl/post-5577.html</guid>
				<comments>http://blog.linux.pl/post-5577.html#comments</comments>
			</item></channel>
	</rss>